„Stary, to jest napisane czatem.”
Tyle wystarczyło. Mój pierwszy post wygenerowany sztuczną inteligencją wrzuciłem bez większego namysłu na grupę ludzi, którzy robią automatyzacje zawodowo. Zebrałem straszny wpierdol i dziś wiem, że słusznie.
Tekst był poprawny co do przecinka i kompletnie martwy. Rozpoznali go w pół sekundy. Nie dlatego, że czat jest słaby, tylko dlatego, że nie wiedział o mnie nic.
Cały rynek sprzedaje Ci nie to, co trzeba
Wpisz w wyszukiwarkę „prompty dla przedsiębiorcy”. Zobaczysz setki ofert. „50 promptów, które zmienią Twój biznes”. „Inżynieria promptu w weekend”. „Magiczne formuły do Czata GPT”. Wszystko stoi na jednej obietnicy: naucz się właściwie pytać, a reszta zrobi się sama.
Rozumiem, skąd to się bierze. Prompt łatwo sprzedać i łatwo kupić. Wygląda jak konkret: masz gotową formułkę, wklejasz, działa.
Tylko że nie działa. Dobry prompt bez kontekstu daje ładny generyk. Przeciętny prompt na dobrym kontekście daje robotę gotową do wysłania.
Prompt to pytanie. Kontekst to wiedza.
Zadaj pytanie komuś, kto Cię nie zna. Nie wie, czym się zajmujesz, jak mówisz, przed czym się bronisz. Możesz to pytanie szlifować godzinami, dopieszczać, przestawiać słowa, dokleić „działaj jak ekspert”. Dostaniesz coraz elegantszą bzdurę. Im lepsze pytanie, tym gładsza odpowiedź obok tematu.
To robi z czatem większość ludzi. Polerują pytania do obcego, a po trzech tygodniach mówią, że ta cała sztuczna inteligencja im nie działa.
Znajoma zapytała kiedyś darmowego Czata GPT: „boli mnie brzuch”. Przeczytała, że jedną z możliwych przyczyn może być ciąża pozamaciczna. Rzeczowo i kompletnie obok. Czat nie wiedział o niej nic: ile ma lat, jak długo ją boli, co dokładnie czuje. Zamiast dopytać, strzelił w najbardziej dramatyczną możliwość ze średniej całego internetu.
I tu robi się poważnie, bo problem z generykiem nie polega na tym, że jest bezużyteczny. Problem w tym, że brzmi WIARYGODNIE. Ktoś to przeczyta, weźmie za dobrą monetę, podejmie decyzję, poda dalej. Moja ciemna strona chce na to powiedzieć: gorsza od braku odpowiedzi jest odpowiedź pewna siebie i błędna.
Dlatego „naucz się promptów” to zła rada. Uczy Cię ładniej pytać obcego, zamiast dać czatowi wiedzę, na której nie musi zgadywać.
Najprościej ująć to tak: pytanie bez kontekstu to zagadnięcie obcego na ulicy, a pytanie na kontekście to rozmowa z kolegą, którego znasz od lat. Obcemu tłumaczysz wszystko od zera i tak trafiasz obok. Kolega łapie w pół słowa.
To samo pytanie, dwa światy
Pokażę Ci to na robocie, którą robię codziennie: na postach.
Na sucho: „Podaj mi pięć pomysłów na posty na social media.” Dostaniesz pięć ogólników, które pasują do wszystkiego i do nikogo. „Podziel się poradą”, „pokaż kulisy”, „zadaj pytanie odbiorcom”. Każdy to zna. Zero wartości.
To samo pytanie na kontekście: „Pracuję w takiej a takiej branży. Moja strategia jest taka. Moje cele są takie. Moja rola w tym biznesie jest taka. Przez obecność w social mediach chcę osiągnąć to i to. Wiedząc to wszystko, wygeneruj pięć pomysłów na wpisy, które zbudują moją publiczność.”
Ta sama maszyna, to samo „pięć pomysłów”, a za drugim razem dostajesz rzeczy skrojone pod Twoją branżę, Twój cel i Twoją rolę.
Najważniejsze jest to, że tego kontekstu nie musisz wklepywać przy każdym pytaniu. Wystarczy zbudować go RAZ.
Co zrobiłem inaczej
Po tamtym wpierdolu nie wyrzuciłem promptów do kosza. Nauczyłem się pisać je lepiej, ale to był margines. Przede wszystkim zacząłem budować kontekst pod każdy swój projekt.
Zacząłem karmić czat sobą. Kilka godzin własnych webinarów, żeby usłyszał, jak mówię. Parę e-booków, żeby zobaczył, jak układam myśli. Skrzynkę mailową z wiadomościami pisanymi własną ręką, żeby złapał mój rytm i moje zwroty. Nie uczyłem go pisać. Pokazałem mu, jak myślę i mówię JA.
Kolejny post w podobnym temacie wyglądał zupełnie inaczej. Był prawie jak mój własny. Ta sama maszyna, ta sama prośba, a cała różnica siedziała w jednym słowie: kontekst.
Jak zacząć
Jeśli to dla Ciebie nowość, pierwszy krok jest prosty i nie wymaga niczego technicznego.
1. Załóż tak zwany PROJEKT. Czat GPT, Gemini i Claude mają dziś projekty. To miejsce z własną pamięcią, w którym czat trzyma wiedzę o Tobie i nie zaczyna od zera przy każdej rozmowie. Załóż jeden pod konkretny obszar: biznes, zdrowie albo treści.
2. Spisz podstawy o sobie. Nie musisz od razu wgrywać godzin nagrań. Wystarczy jeden dokument: kim jesteś, czym się zajmujesz, jakie masz cele, co jest dla Ciebie ważne. To Twoja kartoteka. Wrzuć ją do projektu.
3. Dokładaj swoje. Masz tego więcej, niż myślisz. Teksty, które napisałeś. Maile, które wysłałeś. Oferty, prezentacje, nagrania, w których coś tłumaczysz. Im więcej Twojego materiału, tym mniej generyka.
4. Pytaj w projekcie, nie od zera. Przestań zaczynać każdą rozmowę od tłumaczenia, kim jesteś. Nawet przeciętne pytanie odda Ci wtedy robotę gotową do wysłania.
Cztery kroki, zero technikaliów. Zamiast szukać idealnego pytania do obcego, budujesz miejsce, w którym czat staje się kimś, kto Cię zna.
Przestań szlifować pytania. Zbuduj wiedzę, na której stoją.
🖖 Pomyślości!


