Dariusz Młynarski

12 lipca 2013

Agromarketing (albo agrorekrutacja, to na użytek branży marketing sieciowego) to nieoficjalny termin stworzony przeze mnie na określenie niezbyt profesjonalnej próby „zachęcenia” ludzi do zakupów lub współpracy. Próba taka robi często więcej złego niż dobrego, a podejmowana jest najczęściej przez osoby początkujące, które posiadają mnóstwo (czasami tysiące) znajomych na facebooku i wydaje im się, że wystarczy dobrze wrzasnąć i już stado współpracowników będzie czekać w kolejce po link partnerski z kartą kredytową w zębach.

Rekrutacja prowadzona w taki sposób jest niezwykle skutecznym sposobem na zniszczenie własnego wizerunku. To szybka metoda na to, by pozbyć się znajomych. Co gorsza, jest to również skuteczny sposób, by  przekonwertować wielkie masy ludzi na sceptyków stukających się w głowy za każdym razem gdy usłyszą kolejną ofertę z branży marketingu sieciowego. To między innymi agrorekrutacja jest powodem, dla którego ludzie widzą w tej branży sekciarstwo i pranie mózgów.

Agromarketing w praktyce

Jak można zareagować, gdy osoba do wczoraj zupełnie normalnie wysławiająca się, nawet sympatyczna, nagle wyskakuje z takim, dla przykładu, tekstem: „jeśli 1000 zł dodatkowego dochodu wystarcza dla Ciebie to ta propozycja nie jest dla Ciebie. Wolisz wiedzieć niż nie wiedzieć ?”

Jaka, q… propozycja??? I w ogóle o co chodzi?

I tak co chwila jakiś wojownik o lepszą przyszłość pisze coś w rodzaju: „hej, właśnie sobie siedzę i popijam …(tutaj zdjęcie albo nazwa produktu) i wiesz, płacą mi za to, normalnie czuję jak mi kasiorka coraz bardziej obciąża kieszenie. Siedzę więc sobie i klikam i jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej, bo właśnie rozpoczyna się REWOLUCJA (ja pierniczę, w ciągu ostatniego miesiąca tych rewolucji już było ze dwadzieścia) i wiesz, gościu, inteligentni ludzie kumają że nie wygrasz z trendem, więc możesz dalej siedzieć i patrzeć, albo się przyłączyć. To co, chcesz wiedzieć?”. 

Inne ciekawe i niezwykle popularne przykłady agrorekrutacji:

  • Zamieszczenie filmiku / zdjęcia przedstawiających mądrości Roberta Kiyosakiego, Anthony’ego Robbinsa, Briana Tracy etc. Filmik powinien być zaopatrzony komunikatem, że zamieszczający wreszcie przejrzał na oczy i teraz już będzie bogaty, a Ty, jeśli jesteś wystarczająco inteligentny, ewentualnie możesz też…
  • Komunikat a’la reklama Media Markt, czyli „nie dla idiotów”. „To nie jest propozycja dla ignorantów i leni. To nie jest propozycja dla każdego. Jeśli jesteś zadowolony ze swojej sytuacji, zamiast płakać nad swoim losem, jak przystało na prawdziwego Polaka – to nie jest propozycja dla Ciebie”. I tutaj powinno być zaproszenie do kontaktu lub link partnerski.
  • Zdjęcie Maserati lub Lamborghini należące do człowieka, który w USA jest najważniejszym liderem w danej firmie wraz z komentarzem, że „razem z tym człowiekiem rozpoczynamy właśnie rewolucję w Twoim mieście, jak dołączysz będziesz bogaty, a jak nie to nie, frajerze„.
  • Cykliczne (najlepiej codzienne) zamieszczanie tzw. wpisów motywacyjnych (najczęściej cytatów z Donalda Trumpa, Roberta Kiyosakiego, Billa Gatesa, Dalaj Lamy, Steve’a Jobsa etc.) wraz z zaproszeniem do kontaktu na priv.

Jaki jest sens i efekt takiego postępowania?

Facebook jest portalem społecznościowym, nie biznesowym. Ludzie na facebooku mają profile osobiste (fanpage to trochę inna sfera, ale o tym innym razem) po to, by być w kontakcie ze ZNAJOMYMI, a klimat jaki tutaj dominuje to sytuacja „barowa”, nie biznesowa. Do baru idziesz napić się piwa a nie rozglądać się za rewolucyjną okazją biznesową.

Wyobraź sobie, drogi czytelniku, następującą sytuację. Do baru pełnego ludzi wchodzi nowa osoba. Zamawia piwo i zaczyna do pierwszej z brzegu osoby mówić o rewolucji w biznesie. Wciska wizytówkę z linkiem partnerskim zaraz obok nazwiska. Być może zaczyna głośno opowiadać licząc na przychylny odbiór szerokiej publiczności.

Za chwilę pojawia się ktoś, kto zaczyna robić to samo w drugim kącie lokalu. W ciągu kilkunastu minut dostajesz kilka ofert i wizytówek. Jedna bardziej rewolucyjna od drugiej.

Co by nie było, niezależnie od tego, jak świetne są te oferty, to Ty jesteś w sytuacji barowej, rozrywkowej, towarzyskiej. W tym momencie w głębokim poważaniu masz wszelkie biznesy. Chcesz wypić drinka i dobrze się zrelaksować, a osoba narzucająca Ci się z biznesem jest natrętem którego chcesz się pozbyć. „Biznesmen” jest zresztą szybko zweryfikowany negatywnie przez towarzystwo – już po kilku minutach nikt nie chce z nim rozmawiać.

Jak zagaić temat elegancko i skuteczniej

Czy w barze można „zagaić” rozmowę o biznesie? Oczywiście, że tak i to się bardzo często zdarza:

  • … trochę czasu minęło… co u Ciebie, opowiadaj!
  • Wiesz, zmiany…. ożeniłem się, mam fajną pracę. Jest dobrze! Do tego zabrałem się za nowy biznes. Nie mam jeszcze dużego sukcesu ale świetnie się zapowiada.
  • O! O co chodzi, jaki biznes?

I tutaj właśnie została sprowokowana sytuacja korzystna dla obydwu rozmówców. Po pierwsze, ludzie się lubią, znają, być może mają jakąś koleżeńską relację. Jedna strona ma coś do pokazania, druga osoba wyraziła ZAINTERESOWANIE. W budowaniu organizacji i przekazywaniu ofert chodzi właśnie o to, by ktoś był zainteresowany tym, co druga strona ma do przekazania.

W powyższej sytuacji rozmowa może rozwinąć się na różne sposoby. Najlepiej jednak, aby zatrzymała się na etapie zainteresowania, a dalszy ciąg miała zupełnie kiedy indziej.

Co to jest AIDA?

AIDA do skrót określający stary jak biznes i bardzo skuteczny proces marketingowy (innymi słowy, ciąg zdarzeń prowadzący do tego, by ktoś coś kupił). Te cztery litery pochodzą od czterech wyrazów określających kolejne etapy procesu.

  • ATTENTION (czyli UWAGA). Przyciągnięcie czyjejś uwagi.
  • INTEREST (czyli ZAINTERESOWANIE) – wzbudzenie zainteresowania.
  • DESIRE (czyli POŻĄDANIE, potrzeba) – ktoś odczuwa potrzebę posiadania lub zrobienia tego, czym wcześniej był zainteresowany.
  • ACTION (czyli AKCJA, działanie) – proces finalizacji, zakupu, transakcji etc.

Jak się dobrze zastanowić, baaardzo wiele spraw w życiu przebiega według tego procesu. Przykładem może być zarówno proces zakupu telewizora czy nowego rodzaju kosmetyku jak proces budowania relacji z drugą osobą od pierwszego spojrzenia do zawarcia małżeństwa.

Jak możesz wykorzystać model AIDA w nawiązywaniu kontaktów?

Jeśli prowadzisz jakiś biznes, to warto, by proces AIDA był Ci dobrze znany, by umieć się nim posługiwać we właściwy sposób i we właściwej kolejności.

Najpierw trzeba sprawić, by potencjalny kontrahent / klient / współpracownik zwrócił na Ciebie uwagę (A). Potem należy wzbudzić jego zainteresowanie (I). Następnie, skoro jest zainteresowany, trzeba zaspokoić to zainteresowanie, czyli przeprowadzić pokaz, rozmowę, dać materiały – wyposażyć w informacje, które sprawią, że poczuje potrzebę (D), która zostanie zaspokojona przez przedmiot zainteresowania. W końcu należy wykonać akcję (A) finalizacji całego procesu – transakcję, umowę, akt małżeństwa.

W sytuacji „barowej” panują dobre warunki do tego, by wykonać  kroki A oraz I – przyciągnąć uwagę („wiedzie mi się naprawdę dobrze, jestem zadowolony z życia, rozpocząłem nowy biznes”) oraz wzbudzić zainteresowanie („dopiero początek, ale zapowiada się świetnie”). Jeśli usłyszysz coś w rodzaju pytania „o, nowy biznes? Mów o co chodzi!” – BINGO! To jest sygnał, że masz uwagę i masz zainteresowanie.

Ale etap D i A zachowaj na później… Umów się na spotkanie w celu dokończenia rozmowy o biznesie na inny termin i okazję. Teraz spokojnie wypij drinka, porozmawiaj o czymś na luzie, co spowoduje, że zainteresowanie będzie rosło.

Jak to się ma do mediów społecznościowych

Facebook to sytuacja „barowa”. Można uprawiać tutaj biznes, ale trzeba to robić podobnie, jak w sytuacji barowej „w realu”. Najpierw relacja, potem uwaga i zainteresowanie. Ważne jest, by w tym wszystkim BYĆ SOBĄ, unikając sztuczności i udawania kogoś, kim się nie jest. Jeśli będąc tzw. „zwykłym człowiekiem” zaczniesz nagle cytować Steve’a Jobsa (gdy jeszcze miesiąc temu nie miałeś pojęcia kto to był) albo chwalić się, że współpracujesz z właścicielem pomarańczowego Lamborghini, najnormalniej w świecie się ośmieszysz i z pewnością nie zbudujesz biznesu.

A co gorsza, zaszkodzisz wszystkim ludziom prowadzącym taki biznes, bo przyczynisz się do powstawania nieprawdziwych informacji na temat całej branży.

Autor: Dariusz Młynarski

Cześć! Jestem przedsiębiorcą, sprzedaję skuteczne produkty dla zdrowia i urody i pomagam budować biznesy w naszej branży. Dzielę się tym, co działa!

Wpisy powiązane

[Dobre praktyki] Lejek sprzedażowy w MLM

[Dobre praktyki] Lejek sprzedażowy w MLM

Zapewne zdarzyło Ci się robić zakupy przynajmniej w jednym z następujących miejsc: McDonalds lub podobna sieciowa jadłodajnia,stacja benzynowa typu Orlen, Shell lub BP,kino w wydaniu sieciowym (Helios, Multikino). Jest wiele przykładów innych firm stosujących...

Riki Tiki Profik Kliki: c.d., czyli niektórzy zaczynają myśleć

Riki Tiki Profik Kliki: c.d., czyli niektórzy zaczynają myśleć

Spektakularne wizje 10 tysięcy USD na głowę, jakie miały otrzymać rzesze "inwestorów" RICI (Royal Innovation Club International) stają się coraz mniej optymistyczne, a przynajmnej coraz rzadsze. Tu i ówdzie osoba, która już, już za chwileczkę miała otrzymać upragnione...

Komentarze

9 Komentarzy

9 komentarzy

  1. stepkowski

    Darek, aczkolwiek od niedawna czytam Twojego bloga, to widać od razu, że piszesz z sensem i do rzeczy. Nie wiem jak długo masz do czynienia z biznesem (czy to mlm czy każdym innym) ale wiesz gdzie dzwonią.
    Widzisz, większość nie porusza tematów takich jak w tym artykule bo uważa, że to walka z wiatrakami. Ja – podobnie jak Ty uważam zgoła odwrotnie: powinno się jak najczęściej mówić i pisać o nieprawidłowościach, bo to jest jedyna droga do ich prawdopodobnego wyeliminowania w przyszłości.
    Opisujesz klasyczny przykład jak NIE WOLNO używać portali społecznościowych do budowania biznesu i bardzo trafnie to porównujesz – do sytuacji barowej, oraz zabawnie nazywasz – agrorekrutacja.
    Będę odsyłać tu tych co powinni z tego zdawać sobie sprawę. Tak trzymaj !

    Odpowiedz
    • dmlynarski

      Serdecznie dzięki, dobry człowieku za motywujące słowo 🙂
      Warto coś robić mając świadomość, że ktoś uważa to za wartościowe. Fakt, sądzę, że uświadamianie patologii albo i mniejszego kalibru błędów jest potrzebne. Większość ludzi uprawiających działalność w opisywany przeze mnie sposób robi to bez świadomości czynienia czegoś nie tak, jak należy, więc warto by czytali moje lub Twoje artykuły.
      Będę kontynuował, z pewnością inspiracji nie zabranie 🙂

      Odpowiedz
  2. Wojciech Stępkowski

    Darek, aczkolwiek od niedawna czytam Twojego bloga, to widać od razu, że piszesz z sensem i do rzeczy. Nie wiem jak długo masz do czynienia z biznesem (czy to mlm czy każdym innym) ale wiesz gdzie dzwonią.
    Widzisz, większość nie porusza tematów takich jak w tym artykule bo uważa, że to walka z wiatrakami. Ja – podobnie jak Ty uważam zgoła odwrotnie: powinno się jak najczęściej mówić i pisać o nieprawidłowościach, bo to jest jedyna droga do ich prawdopodobnego wyeliminowania w przyszłości.
    Opisujesz klasyczny przykład jak NIE WOLNO używać portali społecznościowych do budowania biznesu i bardzo trafnie to porównujesz – do sytuacji barowej, oraz zabawnie nazywasz – agrorekrutacja.
    Będę odsyłać tu tych co powinni z tego zdawać sobie sprawę. Tak trzymaj !

    Odpowiedz
    • Dariusz Młynarski

      Serdecznie dzięki, dobry człowieku za motywujące słowo 🙂
      Warto coś robić mając świadomość, że ktoś uważa to za wartościowe. Fakt, sądzę, że uświadamianie patologii albo i mniejszego kalibru błędów jest potrzebne. Większość ludzi uprawiających działalność w opisywany przeze mnie sposób robi to bez świadomości czynienia czegoś nie tak, jak należy, więc warto by czytali moje lub Twoje artykuły.
      Będę kontynuował, z pewnością inspiracji nie zabranie 🙂

      Odpowiedz
  3. Katarzyna Debska

    Trafiłam tutaj pierwszy raz, przez link z facebooka 😉
    W pełni się zgadzam z tym co piszesz. FB to nie miejsce na zamieszczanie „świetnych ofert biznesowych”. Na pewno nie prywatny profil. Można poniekąd wykorzystać do tego fanpaga, ale oczywiście również i to należy robić z głową 🙂
    Faktem jest, że taki sposób króluje wśród osób nowych w tym biznesie. I nie do końca obarczała bym winą te osoby. Jeżeli sponsor nie wyjaśni jak działać, lub co gorsze sam działa w taki sposób, to skąd mają wiedzieć, że to źle. Przecież wszyscy tak robią…
    Moim zdaniem sponsor jest odpowiedzialny za to, aby nauczyć nową osobę co i jak robić oraz czego kategorycznie nie robić.

    Odpowiedz
    • Janet

      Witam ..zupełnie przypadkiem teraz tu weszłam i czytam…i czytam bardzo fajne i ciekawe rzeczy….podoba mi się ….pozdrawiam Janet Kulczyk 🙂

      Odpowiedz
  4. Katarzyna Debska

    Trafiłam tutaj pierwszy raz, przez link z facebooka 😉
    W pełni się zgadzam z tym co piszesz. FB to nie miejsce na zamieszczanie „świetnych ofert biznesowych”. Na pewno nie prywatny profil. Można poniekąd wykorzystać do tego fanpaga, ale oczywiście również i to należy robić z głową 🙂
    Faktem jest, że taki sposób króluje wśród osób nowych w tym biznesie. I nie do końca obarczała bym winą te osoby. Jeżeli sponsor nie wyjaśni jak działać, lub co gorsze sam działa w taki sposób, to skąd mają wiedzieć, że to źle. Przecież wszyscy tak robią…
    Moim zdaniem sponsor jest odpowiedzialny za to, aby nauczyć nową osobę co i jak robić oraz czego kategorycznie nie robić.

    Odpowiedz
    • Janet

      Witam ..zupełnie przypadkiem teraz tu weszłam i czytam…i czytam bardzo fajne i ciekawe rzeczy….podoba mi się ….pozdrawiam Janet Kulczyk 🙂

      Odpowiedz
  5. Kasia

    Super wpis. Zupełnie nie patrzyłam na fb w ten sposób. Zwykle info daję przez fanpage, ale juz teraz widzę, ze nie ten kierunek.dzieki

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Produkty w koszyku